Zmieniają się zasady naliczania opłat za korzystanie z wind, dlatego wielu lokatorów białostockich “drapaczy chmur” będzie musiało nastawić się na podwyżki. Do tej pory opłata była uzależniona od liczby mieszkańców zameldowanych w lokalu, teraz będzie trzeba płacić za każdy metr kwadratowy mieszkania. Dlatego osoby samotne, ale mające duże lokale, zapłacą za korzystanie z windy więcej niż np. czteroosobowa rodzina z tego samego bloku, która zajmuje mniejsze mieszkanie.
Wszystko z powodu zapisów znowelizowanej ustawy o ochronie praw lokatorów, która niedawno weszła w życie. Spółdzielnie mieszkaniowe w Białymstoku, które mają ustanowione prawa odrębnej własności dla lokali, już przymierzają się do wprowadzenia nowego przelicznika.
Najgorzej dla rencistów
- To dyskryminacja osób samotnych. To chore, aby właściciele dużych mieszkań płacili więcej, niż wielodzietna rodzina, która częściej korzysta z windy! – denerwuje się pani Elżbieta, mieszkanka wieżowca przy ul. Warszawskiej. – Ja jestem rencistką i mam trzy pokoje, ponad 60 metrów kwadratowych. Dzieci dawno się wyprowadziły, mąż zmarł, a ja i tak ledwo rachunki płacę z mojej “głodowej” pensji. A mieszkania sprzedawać przecież z tego powodu nie będę, bo chcę przepisać wnuczkom.
Niestety, osoby w podobnej sytuacji mogą się spodziewać podwyżek nawet o kilkadziesiąt złotych. Nowy przelicznik trzeba wprowadzić jak najszybciej.
Nie popieramy, ale prawo musimy stosować
- W przyszłym tygodniu będziemy przymierzać się do tego przelicznika – przyznaje Jerzy Kotłowski, kierownik do spraw technicznych Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Mieszkańcy Słonecznego Stoku doświadczyli już na własnym portfelu, jak funkcjonuje tego typu rozliczenie.
- Mam do tego bardzo krytyczne podejście. Jeszcze nie zapoznaliśmy się z nowelizacją ustawy, ale jeśli takie są przepisy, będziemy musieli je stosować, chyba że jest jakaś furtka. Siedem lat temu mieliśmy w naszej spółdzielni taki przelicznik i lokatorzy byli bardzo niezadowoleni. Ja też zawsze powtarzałem, że windami jeżdżą ludzie, a nie metry – przyznaje Włodzimierz Abramowicz, wiceprezes spółdzielni Słoneczny Stok.
- Być może jest to rozwiązanie dobre dla samego spółdzielcy, bo często jest tak, że kilku lokatorów mieszka w mieszkaniu bez zameldowania i użytkuje windę, nie płacąc ani grosza. Jednak mieszkańcy mają prawo się oburzać.
Natomiast o szczęściu mogą mówić członkowie spółdzielni Piaski, bo zmiany
dotkną ich dopiero za rok.
- W naszej spółdzielni nie ma jeszcze prawa odrębnej własności. W tej chwili chcemy to uregulować, ale zajmie to nam przynajmniej rok. Dopiero wtedy będzie możliwość, by rozliczać mieszkańców na nowych, niestety niekorzystnych zasadach – wyjaśnia Bogdan Ptaszyński, prezes spółdzielni Piaski.
Autor artykułu: Monika Kosz-Koszewska