Archive for the ‘Archiwa z Retro Pisma’ Category

Czekamy na propozycje!

Monday, February 5th, 2007


Czy będzie to Rynek Sienny (na zdjęciu), o którym już dawno zapomniała większość mieszkańców? Może to być też park wokół stawów przy ul. Mickiewicza albo któryś z mniejszych, osiedlowych parków.

Na liście miejsc do uporządkowania mógłby znaleźć się rezerwat przyrody w Parku Zwierzynieckim (część między ulicami Zwierzyniecką, 11 listopada i Ciołkowskiego), lasek antoniukowski czy tereny wzdłuż niemal całej rzeki Białej. Każda Wasza propozycja jest dla nas ważna.

Autor artykułu: (kł)

Wieżowiec popłynął

Monday, February 5th, 2007


Wszystko zaczęło się w czwartek. To wtedy w mieszkaniach na najwyższych piętrach pojawiły się pierwsze zacieki.

- Zadzwoniliśmy do administracji, z samego rana przyjechali ludzie i odśnieżyli dach – opowiadają lokatorzy. – Myśleliśmy, że to załatwi sprawę.
Niestety, w sobotę sytuacja się powtórzyła.

- Ciekło po ścianie, po liczniku elektrycznym – pokazuje nam zacieki Bogusław Olszewski, który mieszka na ósmym piętrze.

U pana Arkadiusza z dziewiątego piętra miski porozstawiane są niemal w całym mieszkaniu – jedna w przedpokoju, druga na środku łóżka w sypialni… Wielki zaciek pojawił się też na ścianie na klatce schodowej. Ale jakby tego było mało, woda znalazła ujście nawet na czwartym piętrze!

Elżbieta Puciłowska z Domredu, który administruje budynkiem, zna dobrze problem.

- Już w 2005 roku mówiłam, że pokrycie z papy oraz obróbki blacharskie wieżowca są w stanie niezadowalającym – mówi Puciłowska. – W ubiegłym roku stan dachu określiliśmy jako zły. Ale to nie my decydujemy o remoncie, ale właściciele. My tylko administrujemy budynkiem.

Eugeniusz Zysk, p.o. dyrektora Zarządu Mienia Komunalnego, przyznaje, że w grudniu ubiegłego roku na zebraniu wspólnoty podjęto uchwałę, że remont dachu jest niezbędny. – Ma ruszyć na wiosnę – mówi Zysk. – I my jako ZMK dołożymy się do niego. W budynku mamy 37 proc. udziałów i tyle będziemy mogli dołożyć do remontu. Cały może kosztować około 20-25 tys. zł.Resztę będą musieli dopłacić mieszkańcy.

Dodaje też, że ZMK do czasu remontu będzie na bieżąco “łatać” dach. – I postaramy się uzyskać pieniądze z ubezpieczenia budynku na remonty w mieszkaniach.

Autor artykułu: Andrzej Kłopotowski

Ewa Bończak-Kucharczyk (na razie) bez teki

Monday, February 5th, 2007


W związku ze spodziewaną rekonstrukcją rządu premiera Kaczyńskiego, media spekulują co do ewentualnych kandydatów do teki. Wśród nich wymieniana jest Ewa Bończak-Kucharczyk, która miałaby – zdaniem niektórych komentatorów sceny politycznej – zostać następcą ministra transportu Jerzego Polaczka. Pojawiły się nawet sugestie, że jest ona osobą, którą popiera wicepremier i minister finansów – Zyta Gilowska.

- Jeśli ktoś coś takiego opowiada, to proszę o konkrety pytać tego kogoś. Ostatnio niemal codziennie słyszę o jakiś kolejnych spekulacjach co do mojej osoby, ale komentować tego nie zamierzam – powiedziała śmiejąc się Ewa Bończak-Kucharczyk.

Przypomnijmy, że była ona na początku lat dziewięćdziesiątych wiceprezydentem Białegostoku, później prezesem Urzędu Mieszkalnictwa w Warszawie, a przed czterema laty kandydowała, ale bez sukcesu, na stanowisko prezydenta Białegostoku. Wśród osób, które ją znają, uchodzi za wzorowo zorganizowanego “tytana pracy”, i osobę, która nie boi się trudnych decyzji.

Autor artykułu: (raf)

Probiałoruskie okno na świat

Friday, February 2nd, 2007


Telewizje Bialorusini bedą mogli odbierac tylko przez antene satelitarną. Program nadawany bedzie z Bialegostoku, o czym juz pisaliśmy.

- Jak ktoś na Bialorusi chce miec wiecej niz trzy kanaly panstwowe, musi miec telewizje satelitarną. To jedyne okno na świat. Trend wzrostowy, jeśli chodzi o anteny satelitarne, jest tam duzy. Z tego wniosek, ze ludzie mają taką potrzebe – mówi Agnieszka Romaszewska, polska dziennikarka, koordynatorka projektu uruchomienia stacji.

W panstwowej telewizji nie ma programów po bialorusku. I te luke ma wypelnic Telewizja Bialoruś.

- Przeciez telewizja jest na pewno atrakcyjniejsza od gazet – nie ma wątpliwości Romaszewska. – Uwazam, ze powstanie Telewizji Bialoruś jest calkowicie zasadne i ze zyska widzów. Wierze tez w ciekawośc ludzi. Jak sie dowiedzą, ze jest coś nowego, bedą to oglądac. Dodaje, ze program ma byc probialoruski. Nie bedzie zaś antyrosyjski ani specjalnie antylukaszenkowski.

Autor artykułu: (rm)

W końcu światła!

Friday, February 2nd, 2007


Sygnalizacja na skrzyzowaniach ulic Swobodnej i Kollątaja oraz Kollątaja i Komisji Edukacji Narodowej bedzie juz w tym roku – zapowiedzial nam wczoraj Janusz Ostrowski, naczelnik wydzialu budownictwa i inwestycji. Na te informacje dlugo czekali mieszkancy osiedla, którzy obawiali sie szybkiego ruchu na niedawno oddanej do uzytku ulicy.

Juz w ubieglym roku pisaliśmy o tym, ze wlaśnie na skrzyzowaniu Swobodnej i Kollątaja padl feralny rekord: dziewiec wypadków i stluczek w jednym tygodniu, zaraz po udostepnieniu trasy. Mieszkancy prosili wtedy wladze miasta o budowe sygnalizacji, urzednicy odpowiedzieli wtedy krótko, ze nie planują w najblizszym czasie zainstalowania światel.

Na szczeście zmienili zdanie

- Mieliśmy prośby od mieszkanców i prezesa Towarzystwa Budownictwa Spolecznego. W tym miejscu kierowcy jezdzą szybko, ulica jest faktycznie dośc niebezpieczna, dlatego chcemy wprowadzic tu sygnalizacje – mówi Janusz Ostrowski. – Wcześniej nie przewidywaliśmy, ze bedzie to niebezpieczny odcinek, ale juz w projekcie budowy byl tez zapis, ze w razie potrzeby wprowadzimy sygnalizacje – tlumaczy Ostrowski.

Mieszkancy od początku nie mieli wątpliwości, ze jest tu konieczna.

- Ulica jest szeroka, nie ma zadnych dziur, wiec kierowcy szarzują z duzą predkością, nie oglądając sie na przechodniów. Zawsze odprowadzam wnuczke do szkoly, bo nie chce, zeby sama przechodzila przez to skrzyzowanie – podkreśla Krystyna Jamiolkowska, mieszkanka ul. Swobodnej.

- Pedzą tu jak szatany, na nogi trzeba uwazac. A tak na serio, to dobrze, ze powstaną światla. Na wlasne oczy widzialem tu powazną stluczke, o maly wlos nie ucierpial tez starszy mezczyzna – opowiada Pawel Orzechowski.

Bedą gotowe jesienią

Dwa skrzyzowania przy Kollątaja bedą mialy sygnalizacje juz jesienią tego roku.

- Te miejsca bedzie latwo przebudowac, wydamy na to 750 tys. zlotych – wyjaśnia Ostrowski.

Autor artykułu: Monika Kosz-Koszewska

Szkoła wraca do życia

Friday, February 2nd, 2007


Okazalo sie, ze jest troche gorzej, niz myśleliśmy na początku – mówi Stefan Bielski, zastepca burmistrza w Choroszczy, który oglądal szkole zaraz po pozarze.
Wszystko przez temperature

Jak mówi Stefan Bielski, trzeba bedzie wymienic cale pokrycie dachowe. Początkowo mówilo sie, ze wystarczy zmienic je na trzeciej cześci, moze na polowie dachu.

- Ale okazalo sie, ze przez wysoką temperature uszkodzona zostala blacha na duzej powierzchni – wyjaśnia zastepca burmistrza. – Wprawdzie nie są to zniszczenia widoczne, ale wysoka temperatura sprawila, ze szybciej by skorodowala. Dlatego zdecydowaliśmy sie na ulozenie blachodachówki na calym dachu szkoly.

To byly chwile grozy

Przypomnijmy, ze ogien strawil poddasze szkoly w Zlotorii w polowie stycznia, na kilka dni przed feriami zimowymi. Na szczeście pozar w pore zauwazono i strazacy opanowali go, zanim przeniósl sie na nizsze kondygnacje. Uratowali tez wyposazenie szkoly, w tym calą pracownie komputerową, która znajduje sie wlaśnie na poddaszu, biblioteke z piecioma tysiącami ksiązek oraz gabinet dyrektora. Ale straty i tak wycenili na okolo 70 tysiecy zlotych.

Burmistrz razem z dyrektorem szkoly Dorotą Stepien zadecydowali wtedy, ze dzieciaki ze Zlotorii bedą mialy dluzsze o kilka dni ferie. Obiecali tez, ze za dwa tygodnie budynek bedzie gotowy na przyjecie uczniów. Slowa dotrzymali. Ale nie byloby to mozliwe, gdyby nie ofiarna pomoc mieszkanców i nauczycieli, którzy do szkoly zbiegli sie, gdy tylko podjechaly pod nią pierwsze wozy strazackie.

Sale bedą gotowe

Wprawdzie jeszcze wczoraj w budynku szkoly krzątali sie elektrycy, ale do poniedzialku mają skonczyc swoją prace. Nieco dluzej potrwa odbudowa konstrukcji dachu – ustawiane są wlaśnie nowe krokwie.

- Trudno powiedziec, jak dlugo moze to jeszcze potrwac, wszystko zalezy od pogody – wyjaśnia Bielski. – Ale remont dachu nie powinien byc zbyt uciązliwy, dzieci mogą wrócic do nauki.

Autor artykułu: Andrzej Kłopotowski

Metry windą nie jeżdżą!

Wednesday, January 31st, 2007


Zmieniają się zasady naliczania opłat za korzystanie z wind, dlatego wielu lokatorów białostockich “drapaczy chmur” będzie musiało nastawić się na podwyżki. Do tej pory opłata była uzależniona od liczby mieszkańców zameldowanych w lokalu, teraz będzie trzeba płacić za każdy metr kwadratowy mieszkania. Dlatego osoby samotne, ale mające duże lokale, zapłacą za korzystanie z windy więcej niż np. czteroosobowa rodzina z tego samego bloku, która zajmuje mniejsze mieszkanie.

Wszystko z powodu zapisów znowelizowanej ustawy o ochronie praw lokatorów, która niedawno weszła w życie. Spółdzielnie mieszkaniowe w Białymstoku, które mają ustanowione prawa odrębnej własności dla lokali, już przymierzają się do wprowadzenia nowego przelicznika.

Najgorzej dla rencistów

- To dyskryminacja osób samotnych. To chore, aby właściciele dużych mieszkań płacili więcej, niż wielodzietna rodzina, która częściej korzysta z windy! – denerwuje się pani Elżbieta, mieszkanka wieżowca przy ul. Warszawskiej. – Ja jestem rencistką i mam trzy pokoje, ponad 60 metrów kwadratowych. Dzieci dawno się wyprowadziły, mąż zmarł, a ja i tak ledwo rachunki płacę z mojej “głodowej” pensji. A mieszkania sprzedawać przecież z tego powodu nie będę, bo chcę przepisać wnuczkom.

Niestety, osoby w podobnej sytuacji mogą się spodziewać podwyżek nawet o kilkadziesiąt złotych. Nowy przelicznik trzeba wprowadzić jak najszybciej.

Nie popieramy, ale prawo musimy stosować

- W przyszłym tygodniu będziemy przymierzać się do tego przelicznika – przyznaje Jerzy Kotłowski, kierownik do spraw technicznych Białostockiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Mieszkańcy Słonecznego Stoku doświadczyli już na własnym portfelu, jak funkcjonuje tego typu rozliczenie.

- Mam do tego bardzo krytyczne podejście. Jeszcze nie zapoznaliśmy się z nowelizacją ustawy, ale jeśli takie są przepisy, będziemy musieli je stosować, chyba że jest jakaś furtka. Siedem lat temu mieliśmy w naszej spółdzielni taki przelicznik i lokatorzy byli bardzo niezadowoleni. Ja też zawsze powtarzałem, że windami jeżdżą ludzie, a nie metry – przyznaje Włodzimierz Abramowicz, wiceprezes spółdzielni Słoneczny Stok.

- Być może jest to rozwiązanie dobre dla samego spółdzielcy, bo często jest tak, że kilku lokatorów mieszka w mieszkaniu bez zameldowania i użytkuje windę, nie płacąc ani grosza. Jednak mieszkańcy mają prawo się oburzać.

Natomiast o szczęściu mogą mówić członkowie spółdzielni Piaski, bo zmiany
dotkną ich dopiero za rok.
- W naszej spółdzielni nie ma jeszcze prawa odrębnej własności. W tej chwili chcemy to uregulować, ale zajmie to nam przynajmniej rok. Dopiero wtedy będzie możliwość, by rozliczać mieszkańców na nowych, niestety niekorzystnych zasadach – wyjaśnia Bogdan Ptaszyński, prezes spółdzielni Piaski.

Autor artykułu: Monika Kosz-Koszewska

Protest z Internetu

Wednesday, January 31st, 2007


Stanowiska regionów są o tyle ważne, że do końca tygodnia ma zapaść decyzja Zarządu Głównego NSZZ Policjantów dotycząca poparcia tej oddolnej inicjatywy.

Nie pójdą do pracy?

Przypomnijmy, że autorzy listu grożą, iż 9 marca nie przyjdą do pracy. Chcą wykorzystać przysługujące im prawa, np. wolny dzień na opiekę nad dzieckiem, zwolnienia lekarskie itp. Ostrzegają też przełożonych, że od 24 lutego zabierają do domów sprzęt kupiony za własne pieniądze: od długopisów po komputery.

- Popieramy postulaty płacowe i żądanie poprawy warunków pracy. Co do formy protestu, to decyzję podejmie zarząd główny – powiedział nam Krzysztof Wierzbicki, przewodniczący białostockich policyjnych związków zawodowych.

W rozpowszechnianym e-mailu policjanci chcą realnych podwyżek, zwłaszcza dla tych, którzy pracują na ulicy, a nie obietnic. Domagają się też płacenia za nadgodziny i uczciwego rozwiązania kwestii czasu pracy w dni wolne i w nocy. Chcą wreszcie poprawy zaopatrzenia policji: od sprzętu biurowego po kamizelki chroniące przed ciosami nożem.

- Bierzemy nawet pod uwagę spór zbiorowy – mówi Krzysztof Wierzbicki. O podwyżkach wszyscy mówią już od dawna, ale konkretnych decyzji brakuje.

Będą pieniądze

A co na to władze policji? – W tym roku mamy pieniądze na podwyżki: 220 złotych brutto. Przez trzy lata pensja dobrze pracującego policjanta może wzrosnąć o 750 złotych – mówi Sławomir Weremiuk z Komendy Głównej Policji w Warszawie. – Poza tym wchodząca w życie ustawa o modernizacji policji przewiduje tylko w tym roku 9 milionów złotych na sprzęt i wyposażenie osobiste policjantów. Więc chyba nie jest aż tak źle?

Autor artykułu: (raf)

Oni okradli hurtownię

Wednesday, January 31st, 2007


Mężczyźni pochodzą z Gdańska i okolic. Są podejrzani o kradzież 2490 złotych z białostockiej hurtowni wyrobów spawalniczych Rywal. Z tego, co wiedzą policja i prokuratura wynika, że mogli dokonać podobnych kradzieży w całej Polsce. Stąd decyzja o opublikowaniu ich danych personalnych i wizerunków.

- Liczymy, że zgłoszą się do nas lub do Komendy Miejskiej Policji w Białymstoku inni poszkodowani przez tę grupę. Dzięki zdjęciom może rozpoznają w nich napastników – mówi Bożena Kiszło, szefowa Prokuratury Rejonowej Białystok Południe.

Wczoraj cała grupa była przesłuchiwana przez prokuratorów. Żaden z podejrzanych nie przyznał się. Mimo to, do sądu trafiły wnioski o areszty tymczasowe.

- Postąpiliśmy tak, ponieważ z jednej strony mamy tu wysoką szkodliwość społeczną czynu, a z drugiej obawę matactwa – dodaje prokurator Bożena Kiszło. – Mężczyźni składali rozbieżne wyjaśnienia, ale ze względu na dobro śledztwa nic więcej powiedzieć nie mogę.

Spośród czterech podejrzanych, dwaj to już recydywiści. Dlatego grozi im nawet do 7,5 roku pozbawienia wolności.

Przypomnijmy, że mężczyźni we wtorek, w biały dzień, weszli do hurtowni przy ul. Ciołkowskiego. Poprosili sprzedawcę o przyniesienie towaru z zaplecza, a potem zabrali pieniądze z kasetki i odjechali białym oplem. Sprzedawca wezwał policję, opisał też samochód napastników. W efekcie złodzieje zostali zatrzymani po krótkim pościgu, zaledwie pięć minut po zdarzeniu.

Autor artykułu: Rafał Malinowski

Raport mniejszości

Tuesday, January 30th, 2007


Niepotrzebnie – uspokaja Danuta Głowacka-Mazur, wicedyrektor Departamentu Wyznań Religijnych oraz Mniejszości Narodowych i Etnicznych Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. – Potrzebujemy tych informacji, by przedstawić Radzie Europy, jak Polska wywiązuje się z obowiązku ochrony mniejszości narodowych.

Samorządowcy otrzymali pismo z urzędu wojewódzkiego w piątek. Mają sprawdzić, ilu przedstawicieli mniejszości narodowych jest w lokalnych władzach, jakie pełnią funkcje i ilu w ogóle startowało w wyborach. Do pisma dołączone są tabelki, w których należy wpisać nazwiska ludzi z mniejszości pełniących funkcje. Nie wyjaśniono jednak, po co te informacje. Prośba adresowana jest w sumie do trzydziestu powiatów, gmin, urzędów miast i do urzędu marszałkowskiego. Większość adresatów zamierza ją zignorować.

Nie wiem

- Nie odpowiem na to pismo – zapowiada Janusz Krzyżewski, marszałek województwa ubiegłej kadencji. – Nie uważam, że należy z tego klucza oceniać władze samorządowe, ani w trybie administracyjnym ustalać, ilu jest we władzach przedstawicieli mniejszości. Trudno nie uznać, że jest to znowu dzielenie na swoich i nie swoich. Kandydujący nie podają informacji o tym, jakiej są narodowości. Mogę więc na to pismo odpowiedzieć jednym słowem: nie wiem.

- We wszystkich rubrykach postawię kreski – mówi Witold Liszkowski, wójt Puńska. – U nas Litwini nie wspierali żadnego komitetu lokalnego ani partii. Prywatnie wiem, kto jest jakiej narodowości, znamy się tu przecież, ale nie będę tego podawał w oficjalnych pismach.

Podobnie zrobi starosta hajnowski i burmistrz Kleszczel Aleksander Sielicki: – W naszej gminie w wyborach startował Białoruski Komitet Ludowy. Podam więc, kto w nim był, ale dodam, że można tylko domniemywać, że jego członkowie to Białorusini, bo przecież mogą w nim być także obywatele narodowości polskiej. Ja nie mam wątpliwości, że ta sprawa ma podtekst polityczny.

Samorządowcy mają też problem, jak w praktyce tę sprawę załatwić.

- Radni nigdzie nie wpisują, jakiej są narodowości, więc jak? – zastanawia się jeden z nich. – Mam podejść i zapytać: “Panie Jasiu, a pan to jesteś Białorusin czy Ukrainiec?”.

Europa chce wiedzieć

- Nie ma w tym żadnej politycznej intencji – zapewnia Głowacka-Mazur. – W innych województwach nie było żadnego poruszenia. Chodzi o orientację. Co trzy lata minister MSWiA ma obowiązek przygotować raport dla Rady Europy o mniejszościach narodowych w RP. Europejscy eksperci są zainteresowani, ilu przedstawicieli mniejszości jest we władzach, czy mają realny wpływ na życie lokalnych społeczności, czy startują w wyborach. Zapytałam więc o to pełnomocników wojewodów ds. mniejszości narodowych.

- Dostałem polecenie z ministerstwa i zwróciłem się z tym do organów samorządowych – mówi Leszek Koleśnik, pełnomocnik wojewody, który sygnował pismo.

- Mniejszości są zbyt nieufne. Nam chodzi raczej o to, żeby dać, ułatwić, a nie zabrać. Chcemy sprawdzić, na ile ordynacja wyborcza daje mniejszościom szansę na udział we władzy – tłumaczy Jarosław Zieliński, wiceminister spraw wewnętrznych.

- Nie widzę w tym nic złego – uważa Jarosław Matwiejuk, konstytucjonalista, radny sejmiku z listy Forum Mniejszości Podlasia. – Państwo ma prawo wiedzieć, ilu przedstawicieli mniejszości uczestniczy w życiu politycznym kraju. Cieszę się, że odbywa się to jawnie. Tylko samorządowcy powinni wiedzieć, jaki jest cel takich pytań.

Autor artykułu: Urszula Dąbrowska